- Nie rozumiesz. Naprawdę nie rozumiesz- westchnęła.- Powtarzasz mi, że powinnam rozwijać swoje, niby niezwykłe, umiejętności a potem uniemożliwiasz mi dostęp do nauki. Prawdziwej nauki.
- Cassandro- imię pierworodnej wymówił niezwykle cicho, jakby była niegrzeczną dziewczynką, którą trzeba czegoś nauczyć.- Wiesz, że nie lubię się powtarzać. Ale zrobię wyjątek. Ten jeden, ostatni raz.
Patrzyli sobie w oczy przez dłuższą chwilę. Żadne z nich nie miało zamiaru odpuścić.
- Jesteś zdolną, młodą czarownicą- kontynuował.- I z pewnością w przyszłości odziedziczysz po mnie wielki majątek. Jednakże z mocą i władzą wiążą się pewne niebezpieczeństwa, których teraz nie rozumiesz. Moi wrogowie mogliby chcieć cię wykorzystać, a wtedy nie mógłbym nic zrobić. Dobrze o tym wiesz.
- Gdybyś częściej używał rozumu niż siły, nie miałbyś tylu wrogów- odparła, na co mężczyzna się zaśmiał.
- Ale to właśnie siła i strach sprawiały, że wielcy królowie utrzymywali władzę nad swymi ziemiami.
- Każde imperium kiedyś upada. Historia nie kłamie. Niestety, ludzie nie potrafią uczyć się na błędach przodków.
Zanim zdążyła powiedzieć coś jeszcze, drzwi komnaty otworzyły się i ich oczom ukazał się młody chłopak o złotej czuprynie, z plecakiem na plecach i telefonem komórkowym w ręce.
- Odpuść Blaise, na pewno się nie zgodzi...- urwał na widok brunetki, a gdy zauważył kto z nią jest, jego wzrok skierował się na kafelki podłogowe.
- Wybacz panie, nie wiedziałem....
- Nie przejmuj się, Smoku. Już skończyliśmy- stwierdziła czarnowłosa, nie patrząc na ojca. Mężczyzna wstał i ruszył ku drzwiom. Zanim wyszedł zatrzymał się na progu i spojrzał na córkę.
- Temat skończony. Nie będziemy do niego wracać.
Po czym wyszedł.
- Rekordowe tempo- stwierdził blondyn, zerkając na dziewczynę. Cassandra prychnęła z irytacją. Podszedł do niej i mocno ją objął, a ona odwzajemniła uścisk.
- Cholernie mi ciebie brakowało- mruknęła mu do ucha.- Zabini i Nott też już są?
- Tak, ale nie mogli przyjść. Jakieś problemy, nic im nie mówią- dodał szybko, widząc jej minę.
- Przynajmniej wy wyrwiecie się z tego piekła. Szczęściarze.
Czarnowłosa odsunęła się od chłopaka. Na jej delikatnej twarzy malował się smutek. Gdyby nie warunki w których żyła, z pewnością byłaby uważana za chodzącą piękność. Miała duże, szare oczy otoczone wachlarzem długich, czarnych rzęs. Pełne usta. Gęste, jedwabne włosy opadające kaskadą na zawsze wyprostowane plecy. Ruchy zawsze były pełne gracji, poruszała się jak kot - cicho i zwinnie. Ale tu nie zwracano na to uwagi. Liczyło się tylko to, w jakim czasie zabijesz przeciwnika. Jednakże całe to okrucieństwo nie wpływało na jej delikatne rysy, przy których niejednemu chłopakowi miękły kolana.
- Chcieli się jutro spotkać- powiedział blondyn, a Cassandra uśmiechnęła się. Wieczory z przyjaciółmi zawsze zabawnie się kończyły, szczególnie gdy chłopcy przedobrzyli z Ognistą Whisky.
- Jestem za- odparła, mierzwiąc przyjacielowi włosy, na co ten odpowiedział głośnym śmiechem. Zanim jednak coś powiedział, rozdzwoniła się jego komórka. Niechętnie spojrzał kto dzwoni.
- Mama- oznajmił, momentalnie poważniejąc. Narcyza Malfoy rzadko używała nowoczesnych wynalazków mugoli, a gdy już to robiła, musiało chodzić o coś ważnego.
- Idź, rozumiem.
- Cass...- nie dokończył, widząc spojrzenie przyjaciółki. Przez chwilę czuli się jak dwójka normalnych nastolatków. Ale trzeba było wrócić do normalności.
- Spotkamy się jutro. U Teo- oznajmiła, próbując ukryć smutek. Oni wyjadą do Hogwartu, a ona znowu zostanie sama i będzie wyczekiwać świąt. Znowu będzie siedzieć w tym wielkim domu, nie czując niczyjej bliskości. Znowu...
- Hej, nie płacz- wyszeptał, przyciągając ją do siebie. Nawet nie poczuła łez spływających po policzkach. Przylgnęła do Draco, jak to zawsze robiła w dzieciństwie. Jakby mógł ją obronić przed złem całego świata.
- Będzie dobrze. Zobaczysz- szepnął jej do ucha, po czym szybkim krokiem opuścił pokój. Z cichym szlochem usiadła na ziemi. Została sama.
- Nie może znowu być sama w domu, kiedy my będziemy w Hogwarcie!- wybuchnął Blaise, tracąc panowanie nad sobą.- Pamiętacie, co się stało w zeszłym roku? Co on jej zrobił...
- Wystarczy, Diable- uciszył przyjaciela Draco. Siedzieli obaj na łóżku blondyna który, trzymał w ręce do połowy opróżnioną szklankę Ognistej. Zawsze pił najwięcej. Siedzący naprzeciwko nich Teodor miał nieobecne spojrzenie. Zmarszczone czoło wskazywało, że intensywnie nad czymś myślał. Jasnowłosy pomachał mu ręką przed oczami.- Ziemia do Teo!
Czarnooki zamrugał gwałtownie, po czym przeniósł wzrok na przyjaciół. Zwykle niewiele mówił i był dosyć skryty, ale przy nich nigdy nie musiał udawać. To samo tyczyło się Cassandry. Zawsze pojawiali się w czwórkę, trzymali się razem niezależnie od sytuacji. A po wydarzeniach z zeszłego roku....Nie mogli jej tak zostawić.
- Wybaczcie. Po prostu myślałem czy jest coś, co moglibyśmy zrobić- odparł cicho. Odpowiedzieli mu długim westchnieniem. Nie po raz pierwszy zastanawiali się, co zrobić żeby Cass pojechała do Hogwartu, ale każda próba kończyła się fiaskiem. Tym razem musiało być inaczej.
- Nie ty jeden, Nott. Podaj szklankę, Smoku- mruknął Zabini, wyciągając rękę do Malfoya. Ten jeden pokręcił przecząco głową.
- Powinniśmy już iść. Nie możemy ich ignorować całą wieczność- powiedział, a w jego głosie słychać było zmęczenie. Matka kazała mu sprowadzić przyjaciół i czekać na wezwanie. I, jakby czytając mu w myślach, gdy tylko wstali rozległo się wołanie:
- Chłopcy, chodźcie proszę!
Przyjaciele spojrzeli po sobie, po czym ruszyli w stronę schodów. Malfoy Manor była sporych rozmiarów, Draco wiedział, że nie zna wszystkich pomieszczeń. Teraz jednak kierowali się w stronę dużego, elegancko urządzonego salonu. Nie spodziewali się, że oprócz matki blondyna spotkają tam również panią Zabini i ciotkę Teodora - Eleonorę.
- Musimy poważnie porozmawiać- oznajmiła Narcyza.- Chcemy pomóc Cassandrze dostać się do Hogwartu.
Piętnastolatkowie spojrzeli po sobie w milczeniu. Żaden z nich w życiu nie uwierzyłby w to, co usłyszał później.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
***
- Nie może znowu być sama w domu, kiedy my będziemy w Hogwarcie!- wybuchnął Blaise, tracąc panowanie nad sobą.- Pamiętacie, co się stało w zeszłym roku? Co on jej zrobił...
- Wystarczy, Diable- uciszył przyjaciela Draco. Siedzieli obaj na łóżku blondyna który, trzymał w ręce do połowy opróżnioną szklankę Ognistej. Zawsze pił najwięcej. Siedzący naprzeciwko nich Teodor miał nieobecne spojrzenie. Zmarszczone czoło wskazywało, że intensywnie nad czymś myślał. Jasnowłosy pomachał mu ręką przed oczami.- Ziemia do Teo!
Czarnooki zamrugał gwałtownie, po czym przeniósł wzrok na przyjaciół. Zwykle niewiele mówił i był dosyć skryty, ale przy nich nigdy nie musiał udawać. To samo tyczyło się Cassandry. Zawsze pojawiali się w czwórkę, trzymali się razem niezależnie od sytuacji. A po wydarzeniach z zeszłego roku....Nie mogli jej tak zostawić.
- Wybaczcie. Po prostu myślałem czy jest coś, co moglibyśmy zrobić- odparł cicho. Odpowiedzieli mu długim westchnieniem. Nie po raz pierwszy zastanawiali się, co zrobić żeby Cass pojechała do Hogwartu, ale każda próba kończyła się fiaskiem. Tym razem musiało być inaczej.
- Nie ty jeden, Nott. Podaj szklankę, Smoku- mruknął Zabini, wyciągając rękę do Malfoya. Ten jeden pokręcił przecząco głową.
- Powinniśmy już iść. Nie możemy ich ignorować całą wieczność- powiedział, a w jego głosie słychać było zmęczenie. Matka kazała mu sprowadzić przyjaciół i czekać na wezwanie. I, jakby czytając mu w myślach, gdy tylko wstali rozległo się wołanie:
- Chłopcy, chodźcie proszę!
Przyjaciele spojrzeli po sobie, po czym ruszyli w stronę schodów. Malfoy Manor była sporych rozmiarów, Draco wiedział, że nie zna wszystkich pomieszczeń. Teraz jednak kierowali się w stronę dużego, elegancko urządzonego salonu. Nie spodziewali się, że oprócz matki blondyna spotkają tam również panią Zabini i ciotkę Teodora - Eleonorę.
- Musimy poważnie porozmawiać- oznajmiła Narcyza.- Chcemy pomóc Cassandrze dostać się do Hogwartu.
Piętnastolatkowie spojrzeli po sobie w milczeniu. Żaden z nich w życiu nie uwierzyłby w to, co usłyszał później.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej, tam!
A oto rozdział pierwszy! Jestem z niego zadowolona, choć nie jest najdłuższy. Ale ocena należy do Was.
Powodzenia jutro, w końcu poniedziałek. xD
Mona ;)