A jeśli tak, to czy jest coś, nad czym mamy władzę?
Nigdy nie wiedziałam czego tak naprawdę chcę, czego pragnę najbardziej na świecie. Nigdy niczego mi nie brakowało, przynajmniej według powszechnej opinii. Mimo to...czułam dziwną pustkę w sercu, wiedziałam, że coś jest nie tak. Że nie tak powinnam żyć.
Dzieci śmierciożerców nigdy nie miały łatwo. Często były bite, okrutnie karane. Wymagano od nich bezwzględności, choć były tylko dziećmi. Istotami, których dusze nie powinny być skalane przez zło.
A jednak tak się działo.
Mimo to inaczej jest być dzieckiem zwykłego śmierciożercy, a inaczej córką drugiego najpotężniejszego czarodzieja na ziemi. I z pewnością najokrutniejszego. Samego Lorda Voldemorta.
Dopiero gdy ich spotkałam, zrozumiałam, że może być inaczej. Że mogę zrobić coś dobrego. Pomóc, tak naprawdę. Dracon nigdy mi nie wierzył, gdy mówiłam, że czeka go lepsze życie. Że odnajdzie prawdziwą miłość. Twierdził, że to niemożliwe.
A potem to się stało. Nie potrzebowaliśmy dużo czasu, by zrozumieć, że
w głębi serca coś nas łączy. Że jesteśmy do siebie podobni. Wszyscy.
Wtedy zrozumiałam, co muszę zrobić. Coś, czego żadne dziecko nigdy nie powinno pragnąć, bo samo wypowiedzenie tego budziło odrazę. Wiedziałam jednak, że to jest moje przeznaczenie.
Muszę powstrzymać swojego ojca. Za wszelką cenę.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Witajcie!
Prolog wreszcie się pojawił. Może nie jest najlepszy, ale mi się podoba.
Właściwie wyraża to, co aktualnie czuję. W pewnym sensie, oczywiście.
Miałam sporą przerwę w pisaniu, ale mam nadzieję, że moje opowiadanie przypadnie Wam do gustu.
Czekam na komentarze!
Pozdrawiam i życzę przyjemnego weekendu,
Ness :)
OMG! Prolog krótki, ale zachwycił mnie, zdecydowanie!
OdpowiedzUsuńWidze, że jest już pierwszy rozdział, więc lecę czytać!
Kercia <3